Ten niezwykły film przyciągnął sporą grupę widzów i jak zażartowała nasza "szefowa" Ela, nawet kino Wisła mogłoby pozazdrościć nam frekwencji. Było nawet kilka osób, które już wcześniej widziały "Papuszę i wcale się im  nie dziwię. Choć słyszałam wcześniej, że są nudne fragmenty, ja takowych nie zauważyłam. Czekałam na każdą kolejną scenę, bo urzekły mnie malownicze zdjęcia, doskonałe odtworzenie realiów tamtych lat, a najbardziej przepiękna muzyka. Chciałoby się zatrzymać w pamięci każdy kadr i mieć ciągle w uszach cygańskie melodie. Ciekawy mini-wykład pani Agaty Żbikowskiej był bardzo pomocny w pełnym zrozumieniu niuansów kultury romskiej i przedstawionych w filmie wydarzeń.
Elu! Dzięki za udostępnienie "Papuszy".