Takiej reakcji na film jaka miała miejsce dziś po projekcji w DK nie spodziewałby się zapewne ani autor scenariusza ani sam reżyser.



Cała szlachetność i wewnętrzne ciepło głównej bohaterki Vianne przelało się z ekranu na nas-oglądających i napełniło przemożną chęcią kontynuowania jej misji czynienia dobra,okazywania innym ludziom uczuć i serdeczności. A apogeum tej eksplozji emocji była reakcja łańcuszkowa przytulania się. Czy coś takiego przydarzyło się Wam kiedyś w kinie? Myślę, że nie.
Drugą nieoczekiwaną reakcją było wygłoszenie końcowego wniosku:"Trzeba codziennie chodzić nad Wisłę i wypatrywać nadpływającej barki z tajemniczym acz uroczym nieznajomym"- a dlaczego? Kto był na seansie ten wie , a kto nie był niech żałuje!